Chcieliśmy w końcu wypocząć. Po dwóch tygodniach transferów i nowych miejsc, chcieliśmy osiąść gdzieś, gdzie w końcu odpoczniemy. Zawsze w sumie tak mamy w podróży, że po pewnym czasie jesteśmy zmęczeni ilością hoteli (a najbardziej męczą te nietrafione), wewnętrznymi podróżami i tempem. W Azji dodatkowych punktów zmęczenia dodaje hałas i ciągłe „piii piii”, które słyszymy na ulicach. Tak więc padło na Ben Tre, o którym przeczytaliśmy, że zagląda tam niewielu turystów i jeszcze mniej zorganizowanych wycieczek z Ho Chi Minh. To był strzał w dziesiątkę.

Rejs po Mekongu, zdj. Tripowscy.pl

Ben Tre to trzysta tysięczne azjatyckie miasto, ale jak na Azję jest tak małe, że masz poczucie bycia na wsi. Nasz hotel znajdował się na jednym z końców miasta, przy skrzyżowaniu rzeki Ben Tre i jednej z odnóg delty Mekongu. Czasami podjechał tu jakiś dzieciak na rowerze, rano było słychać pyrkanie łódek, które wypływały na rzekę, ale generalnie bardzo cicho i spokojnie.

Dokończ artykuł na blogu Tripowscy.pl 

blank

Tripowscy.pl to blog o podróżach, które kochamy, o smakach których próbujemy i tym co nas inspiruje.

Pin It on Pinterest

Share This