Wszystko zaczęło się od tego, że obudziłem się jeszcze kompletnie pijany. Dzień wcześniej trafiłem na imprezę, gdzie był nielimitowany alkohol i zbyt dużo rozmów w stylu „Hej kim jesteś i co robisz?” z ludźmi, których w większości przypadków widziałem pierwszy raz na oczy.  Do tego wszystkiego knajpa z wyższych sfer, a każdy elegancki. Tu krawat, tam mucha. Wizytowniki się nie zamykały, a garść różnej gramatury i wzorów papierów urosła mi w kieszeni szybciej, niż paragonów na przedświątecznych zakupach. Prezes zarządu, starszy konsultant, prawnik, założyciel i właściciel. Niby na poważnie, mądrze i dostojnie, a jednak średnia wieku nie przekraczała trzydziestki. Ludzie, którzy naprawdę, jak na swój wiek osiągnęli naprawdę sporo, ale mimo to rozmowy nie różniły się od tych przy automacie


Czytaj dalej na stronie autora

Pin It on Pinterest

Share This