Miałam wyjechać jak najwcześniej rano, ale znów mi nie wyszło. No zwyczajnie poranne wstawanie nie należy do moich mocnych stron. Gorzej – jest chyba jedną z tych najsłabszych. Ale mam wytłumaczenie (a jakże! zawsze przecież jakieś mam). No bo jak na nocleg dociera się późno w nocy – po groźbie spędzenia jej pod drzewami w lesie, lub w najlepszym razie gdzieś pod cerkwią – i spędzi wieczór z rodziną goszczącą, przez co pójdzie spać sporo po północy, to jak tu


Czytaj dalej na stronie autora

Pin It on Pinterest

Share This