Wybierając się w podróż każdy z nas zabiera ubrania i przedmioty, bez których podczas wyjazdu po prostu obyć się nie może. Myślę, że większość z nas jest w stanie wskazać te rzeczy, które za każdym razem pakuje. Ulubiony t-shirt, bluza czy przeciwdeszczowa kurtka zazwyczaj zawsze znajdują miejsce w bagażu. Jednak dla nas obojga jednym z ważniejszych, jeśli nie najważniejszym elementem ekwipunku, są wygodne buty. W tym roku postawiliśmy na markę Keen. Czy było warto?

Dlaczego Keen?

Dawno, dawno temu, gdy pracowałam w trakcie studiów w sklepie HiMountain na warszawskim Targówku, po raz pierwszy zetknęłam się z tą amerykańską marką. Był to swoisty powiew świeżości na polskim rynku, obuwie było jeszcze mało znane, choć okryte dobrą sławą, która przybyła wraz z nimi zza oceanu. Wtedy też stałam się szczęśliwą posiadaczką mojej pierwszej pary butów Keen. Były to oliwkowe trampki, na dość grubej lecz dobrze amortyzującej podeszwie. Niestety w trakcie licznych przeprowadzek w okresie mego studenckiego żywota, buty chyba znalazły nowych właścicieli i dostały, dosłownie i w przenośni, nóg. Później marka Keen była wciąż w mej świadomości, głównie jako producent sandałów, którymi zachwycali się moi znajomi użytkujący je na co dzień. W 2016 roku marka Keen znów się do mnie zbliżyła, gdyż w trakcie festiwalu Równoleżnik Zero otrzymałam II nagrodę dla najlepszego prelegenta, którą była para sandałów Uneek. Od słowa do słowa z ekipą Keen Polska nawiązałam sympatyczną relację i wraz z Markiem staliśmy się ich testerami i podróżującymi promotorami.

Uneek – sandałowa miłość od pierwszego spaceru

Nigdy nie byłam tym typem kobiety, który zachwyca się szpilkami, torebkami i sukienkami. Mnie kręcą ciuchy outdoorowe i wszelkiego rodzaju obuwie sportowe. Najważniejsza jest dla mnie wygoda i komfort noszenia, a dopiero na drugim miejscu wygląd odzieży. Kiedyś znajoma w żartach „zarzuciła mi”: „Ruda, jak mogłaś założyć różową bluzę do czerwonego roweru. Przecież te kolory się gryzą.” A ja wtedy zaczęłam się zastanawiać, co ma piernik do wiatraka, a raczej kolor mojej bluzy do koloru roweru i doszłam do wniosku, że albo ze mną jest coś nie tak, albo znajoma jest jakaś przewrażliwiona. Niemniej, kiedy stałam się posiadaczką sandałów Uneek, nie do końca byłam do nich przekonana. Zrobione są bowiem ze sznurka, który przymocowany jest do podeszwy. Początkowo bałam się, że może on uwierać. Szybko jednak przekonałam się, że byłam w błędzie. Już po pierwszym spacerze wiedziałam, że przez całe lato sandały będą mi towarzyszyć. I tak właśnie było. Przechodziłam w nich kilka miesięcy i praktycznie cały, sierpniowy wyjazd na Bałkany. Dawno nie miałam tak wygodnych i tak sprytnie zaprojektowanych sandałów. Świetnie się noszą, wyróżniają się, ładnie amortyzują wstrząsy. Dla mnie idealne. Marka w żaden sposób nie dało się nakłonić do noszenia sandałów (Panowie prośba – wytłumaczcie mi dlaczego jesteście tacy na anty względem niepozornych sandałów? Co one Wam zrobiły?), więc niestety jego opinii w tym temacie nie poznacie.

Uneek

Uneek

Uneek i Versatrail

Na rower i do chodzenia – Versatrail

W temacie sandałów Marek był nieprzejednany, więc wraz ze mną testował inne obuwie marki Keen, jakim jest model Versatrail. Poprosiliśmy ekipę Keen Polska aby doradziła nam buty, które nadadzą się zarówno do spacerowania, jak i jazdy na rowerze. Ten drugi aspekt był zasadniczo najważniejszy, a dodatkowym naszym wymaganiem było to, żeby podeszwa była jak najbardziej płaska, gdyż oboje jeździmy na platformach. Okazało się, że Keen miał dla nas ciekawą propozycję. Model Versatrail to typowy, sportowy but z cholewką w dużej mierze zrobioną z syntetycznej siateczki. Oboje na początku byliśmy sceptycznie nastawieni do systemu wiązania, który był taki sam, jak w sandałach. Chodzi o rodzaj ściągacza. Szczerze mówiąc jest to jeden z lepszych patentów, jaki można zastosować w obuwiu. Wreszcie odpada ciągła walka z rozwiązującymi się sznurówkami, a sam ściągacz naprawdę rzadko trzeba poprawiać. Dla nas rewelacja. Wentylacja w Versatrail najlepiej działa w trakcie jazdy na rowerze, natomiast podczas chodzenia w upalne dni nieco gorzej (ale bez tragedii). Podeszwa amortyzuje dość dobrze, natomiast na pedałach – platformach trzyma się naprawdę nieźle, nie ześlizguje się, ani nie zmienia zbytnio swego położenia w trakcie ostrzejszej jazdy. Versatrail mają też z przodu, na czubku palców oraz wzdłuż cholewki odblaskową wstawkę. Całkiem niezły pomysł, gdyż w trakcie chodzenia/jazdy bardziej wieczorową porą stanowi dodatkowy element, który nas wyróżnia z otoczenia (jednak nie należy zapominać o lampkach i innych odblaskach). Są wygodne, lekkie i jak na razie całkiem wytrzymałe. Dodatkowy komentarz od Marka: „Przechodziłem w nich cały sierpniowy wypad na Bałkany. Cały czas temperatury były naprawdę wysokie i jak dla mnie buty sprawdziły się rewelacyjnie. Nie było mi w nich za gorąco, stopa się nie pociła. Versatrail są po prostu uniwersalne.” Jaki jest minus tego modelu? Nie jest wodoodporny, więc na jesienną pluchę kompletnie się nie nadają.

Versatrail

Versatrail

Versatrail

Warto?

Na to pytanie zasadniczo moglibyśmy odpowiedzieć jednym zdaniem: Tak, warto wybrać Keen. I oczywiście może pojawić się głos, że skoro współpracujemy z tą marką, to musimy tak pisać. Nie, nie musimy, bo nikt nas do niczego nie zmuszał. Gdybyśmy nie chcieli współpracować z Keen i nie uważali ich produktów za naprawdę świetne, to ten wpis w ogóle nie pojawiłby się na blogu. Chcemy być przede wszystkim fair w stosunku do Was, ale również wobec samych siebie. Jeśli coś Wam na blogu rekomendujemy, czy to w ramach współpracy, czy po prostu sami z siebie, to tylko wtedy, gdy naprawdę uważamy, że dany produkt/miejsce jest tego warte. Także jeśli szukacie wygodnego, uniwersalnego, idealnego na lato i całkiem dobrze prezentującego się obuwia sportowego, to zdecydujcie się na Versatrail. Natomiast jeśli szukacie sandałów, które są po prostu idealne, to wybierzcie Uneek. Gwarantujemy Wam, że z ich będziecie zadowoleni!

Na koniec tylko dodamy, że buty marki Keen odwiedziły z nami Chorwację, Bośnię i Hercegowinę, Albanię, Czarnogórę, Macedonię, Kosowo, Czechy i Słowację. Były intensywnie testowane od maja aż do października. Przez ten czas nie zauważyliśmy żadnych śladów zmęczeniowych obuwia, jak przetarcia, rozklejanie czy inne uszkodzenia.

Zapisz

Zapisz

Post W podróży dobre buty to podstawa. Nasz wybór – Keen Uneek i Versatrail pojawił się poraz pierwszy w Bałkany według Rudej.


Czytaj dalej na stronie autora

Pin It on Pinterest

Share This