W Singapurze siedzę już ponad trzy miesiące. Pierwszy spędziłem uziemiony w domu kończąc książkę. Później nieco ponad tydzień szukałem upragnionej pracy. Właściwie to nawet nie pracy, a darmowych praktyk, bo z robotą dla obcokrajowców w Singapurze nie ma lekko. Jednak cieszyłem się nieziemsko. Nie dlatego, że będę codziennie dojeżdżał do kosmopolitycznego centrum w celu wyższym niż podziwianie wieżowców, ale że w końcu będzie okazja do spędzenia z ludźmi trochę więcej czasu. Byłem tak spragniony kontaktu z kimś poza Pauliną, że gdy pierwszego dnia przyszedłem do pracy, to zacząłem zagadywać każdego. Począwszy od sekretarki, u której jako praktykant niezwiązany umową musiałem zostawić telefon, przez chłopaka przy dystrybutorze z wodą, a na dziewczynie siedzącej w boksie pracowniczym obok mnie kończąc. Bezskutecznie. Sekretarka była skupiona


Czytaj dalej na stronie autora

Pin It on Pinterest

Share This